zaprasza Dominik Uhlig


Fair play. Free Tibet.

Mail



Wszystko jest tematem
i dlatego
wszystko jest tekstem
- Ryszard Kapuściński.


piątek, 04 grudnia 2009
Krętacz, co przysporzył się sprawie polskiej?

"Pozytywnie oceniam działalność polityczną Aleksandra Kwaśniewskiego po 1989 r. w szczególności zaś pozytywnie oceniam okres jego prezydentury w latach 1995 – 2005.” - pisze na swoim blogu... "radiomaryjny" poseł PiS Zbigniew Girzyński. Wytyka Kwaśniewskiemu wady, ale niespodziewanie chwali: „Oceniając całościowo działalność Aleksandra Kwaśniewskiego, zwłaszcza zaś realizowaną przez niego linię polityki zagranicznej uważam, że dobrze przysporzył się sprawie polskiej. (...) Potrafił się wówczas Aleksander Kwaśniewski swoim niegdysiejszym pryncypałom politycznym ze Wschodu „urwać”. Czy się to komuś podobało czy nie, ogłosił się socjaldemokratą w europejskim stylu i tej linii się trzymał, co więcej w warunkach europejskich był raczej socjaldemokratą centrowym. Nie tylko nie odwrócił atlantyckiego i zachodnioeuropejskiego kierunku naszej dyplomacji, ale w wielu sprawach umiejętnie i skutecznie go rozwijał."

Jeszcze 1 kwietnia 2009 r. Girzyński mówił w TVN24, że „Kwaśniewski to znany krętacz i kłamczuszek”. Czy teraz wytłumaczy, że to co mówił to był tylko primaaprilisowy żart?

12:12, dominik.uhlig , PiS
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 kwietnia 2009
Jak cytuje PiS
We wtorek napisaliśmy w "Gazecie" o tym, jak "Partie obsiadły państwo".Tekst trafił do przeglądu prasy PAP:

 "Gazeta Wyborcza": przynależność partyjna pomaga w znalezieniu pracy

21.4.Warszawa (PAP) - Nie kwalifikacje, a przynależność partyjna pomaga w znalezieniu pracy. Partyjne powiązania są widoczne w spółkach skarbu państwa, spółkach samorządowych i instytucjach politycznych - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Dziennikarze "GW" sprawdzili, jak wygląda partyjny podział łupów. Z ich obserwacji wynika, że osoby związane z PO obsadziły ważne spółki skarbu państwa, np. PERN Przyjaźń czy Krajową Spółkę Cukrową.

Najbardziej jaskrawym przykładem upolitycznienia spółki przez PO jest Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych, która zatrudnia ok. 300 osób, a wśród nich ok. 60 działaczy PO lub ich rodzin.

Według "GW", politykom PSL najbardziej odpowiada praca w rolniczych agencjach. Ale nie pogardzą radą nadzorczą walcowni metali nieżelaznych albo dyrektorskim stołkiem w PKS.

Tam, gdzie PO ma koalicję z SLD, członkami rad nadzorczych zostają politycy lewicy.

Także działacze PiS  mają się dobrze wszędzie tam, gdzie rządzą w lokalnych koalicjach. Np. wiceszefem kujawsko-pomorskiego Funduszu Ochrony Środowiska jest Marek Kalinowski, wiceprezes PiS w Toruniu. Dyrektorem Wojewódzkiego środka Ruchu Drogowego we Włocławku - Jarosław Chmielewski, pełnomocnik powiatowy PiS.

Więcej przykładów "partyjnych powiązań" w "Gazecie Wyborczej".
(PAP)

Tę depeszę wykorzystał też na swojej stronie internetowej klub PiS. Poniżej zrzut ekranu:


 

Powinienem teraz ogłosić konkurs "Znajdź różnicę między jednym a drugim omówieniem".

Ale nie ogłoszę, bo to zbyt proste zadanie. Nagrodą jest satysfakcja.
23:06, dominik.uhlig , PiS
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 kwietnia 2009
POST się skończył, teraz mamy SPOT

Najnowszy klip PiS wygląda trochę jak wypadek przy pracy. Tak jakby PiS-owscy "imidż-mejkerzy" (cytat z Ludwika Dorna) wyciągnęli z szefy nieużywany pomysł z kampanii 2007 r. Po duchowej rewolucji, z którą mieliśmy do czynienia na kongesie PiS wydawało się, że spoty w której jedna strona będzie wyzywać drugą od "kolesi" minęły. Czy jednak na pewno wypadek? Niekoniecznie. Na początku roku PiS liczył na to, że Polacy przestaną źle kojarzyć Jarosława Kaczyńskiego i jego partię. Politycy PiS postanowili spróbować zawalczyć o nowych wyborców. To się nie udało - przez 3 miesiące PiS w sondażach jechał dość równo. To wywołało zniecierpliwienie co bardziej ostrych graczy. Dodatkowo PiS zaczął popełniać błędy - dał Platformie narzucić sobe sposob kształtowania list wyborczych do PE. Prezes Kaczyński musiał się ugiąć i puścić na listy posłów. Efektem było zamieszanie z pierwszymi miejscami na listach - do których chętnych nie brakowało. Zbuntował się Poznań (Libiccy), pomruczała Bydgoszcz (Mojzesowicz). Jarosław Kaczyński zrozumiał, że nie ma drużyny, która może zdobyć świat. Skoro wiadomym się stało, że nie ma co liczyć na tryumf, PiS-owcy pomyśleli inaczej: wiadomo że frekwencja będzie marna. Marna frekwencja da szansę tym, co mają twardy elektorat. Nasz twardy elektorat to słuchacze Radia M, trzeba ich zmobilizować żeby nie zaczęli głosować na jakieś nie daj Boże Libertas czy Marka Jurka. A dla nich kampania wyborcza to nie miejsce by tłumaczyć zawiłości unijnych funduszy. Lepiej użyć prostej metody, która przyciągnie ich na wybory: powiemy że PO to kolesie (czytaj - złodzieje) i trzeba się przeciwstawić rozkradaniu ojczyzny. Jeden z polityków PiS (zresztą kandydat na europosła) wyjaśnił mi to dziś obrazowo: - Mordobicie i gra na emocjach są skuteczniejsze niż opowiadanie o funduszach z UE.

Coś w tym jest. Post się skończył, teraz mamy Spot. Alleluja i do przodu!

21:51, dominik.uhlig , PiS
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 kwietnia 2009
Samobójcze próby PiS
Wybory do Parlamentu Europejskiego miały być przystankiem do powrotu PiS do władzy. Czy tak będzie? Zamieszanie wokół budowania list wyborczych pozwala zwątpić, niszczy pozytywny efekt wywołany wizerunkową kampanią z początku roku. Prezes PiS zamiast ufać w swój polityczny instynkt zaczął ulegać podszeptom swoich współpracowników - którzy mniej dbają o interes partii, bardziej zaś o interes własny.

Pierwszy błąd Kaczyńskiego to zapowiedź, że na listy PiS nie wpuści posłów, z wyjątkiem Zbigniewa Ziobro. Były minister sprawiedliwości w rządzie PiS może i zasłużył na wdzięczność szefa partii, ale taki wyjątek zasiał w PiS niepokój: skoro Ziobro może, to czemu nie ja? - pytali inni posłowie PiS. Część z nich zaczęła grać przeciw sobie: jedni podważali lojalność drugich, samemu starając się wypaść jak najlepiej. W partii zapanowała niezdrowa atmosfera wzajemnego „podgryzania”.

Nagle Jarosław Kaczyński zmienił zdanie. To reakcja na kształt list Platformy Dał się przekonać posłom, którzy chcieli kandydować, że na listach nie ma znanych nazwisk i trzeba je wzmocnić. Coś w tym jest. Weźmy np. Marka Migalskiego. Politolog znany z telewizji i gazet. Ale jak jego dorobek i kompetencje porównywać np. z dorobkiem Jerzego Buzka?

Od środy z kolei mamy do czynienia z czymś, co można porównać z leczeniem zwichniętego palca przez amputację. Tak oceniam wycięcie z list wyborczych Marcina Libickiego - uznawanego za jednego z najlepszych polskich europosłów, wybijającego się na tle PiS-owskiej reprezentacji.

Libickiego można było zostawić. Jego współpraca z służbami PRL nie jest przesądzona. Obok dokumentów, na które powołują się zwolennicy tezy, że współpracował, są dokumenty, które go bronią. Są korzystne dla niego świadectwa historyków. Przemawia za nim to, że sam złożył wniosek o autolustrację. Przez ten błąd Kaczyński jeszcze przed rozpoczęciem wyborów traci Poznań.

Politycy PiS ze zwalczających się frakcji szukają ostatnio „szczura”, który na łamach gazet działa na szkodę PiS udzielając anonimowych wypowiedzi. Coś mi się wydaje, że gryzoń działający przeciw PiS jest postacią zbiorową i mieści się w podejmującym nieracjonalne decyzje kierownictwie partii.

19:31, dominik.uhlig , PiS
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 lutego 2009
Prezes zdobył brązowy medal

Kongres skończył się szybciej niż planowano. Prezes PiS ogłosił, że musi zdążyć na 15, bo zaczyna się mecz. Wsparcie partii okazało się skuteczne, Polakom serdecznie gratuluję.

Na koniec kilka ciekawostek, które nigdzie się nie zmieszczą i pewnie są nieważne, ale piszę trochę z nudów, bo czekam na transport:

1) Prezes jeździł po Krakowie wypasionym srebrnym Saabem;

2) Antoni Macierewicz korzystał z komputera w kąciku dla dziennikarzy;

3) minister Michał Kamiński miał rewelacyjny czerwony szalik, który przyciągał działaczy do robienia sobie z nim zdjęć. Każda rozpoznawalna twarz przyciągała działaczy - ale szalik najbardziej;

4) figurki smoków, które można kupić jako upominek na Rynku zaczynają się od 4 zł;
5) Przy kościele Mariackim jest niezła gruzińska restauracja, z menu dla wegetarian;

6) Kraków szczególnie ładny jest rano, jak nie ma tłumów turystów. I wieczorem jak nie ma tłumów i pada śnieg;

7) sprzedawcy obwarzanków (przynajmniej jeden, na północnej stronie Rynku) są sfrustrowani tym, że pracują w niedziele rano i przeraźliwie z tego powodu przeklinają;

8) z centrum do Nowej Huty można jechać tramwajem 22, miła pani w informacji turystycznej na Floriańskiej powie gdzie trzeba wsiąść i wysiąść;

9) jak prezes PiS zmienia retorykę ale nie zmienia celu - czytaj jutro w Gazecie Wyborczej".

17:21, dominik.uhlig , PiS
Link Dodaj komentarz »
Alleluja i do przodu

Drugi dzień kongresu zaczął się mszą świętą w Kościele Mariackim. O 8 nad ranem odprawił ją sam abp Stanisław Dziwisz (Platformie też kiedyś odprawiał, więc teraz jest po równo). Przypominał, że na PiS, które przyjęło jako swoją nazwę słowa z Pisma Św spoczywa szczególna odpowiedzialność za to co robi. We mszy asystowali Zbigniew Wassermann i Zbigniew Girzyński (śpiewając Alleluja popisał się świetnym głosem).

Ale uroczysty nastrój kongresu znów zaczął psuć złośliwy poseł Palikot. Podobno zaczął na swoim blogu straszyć że o 13 ujawni przemówienie prezesa PiS (o czym doniosła mi centrala). Szczegółów nie znam, wchodzę właśnie na wyższy poziom intelektualny - trwa dyskusja na temat ostatniego XX-lecia w krakowskim muzeum historycznym. Z udziałem prezesa PiS oczywiście. Dziś byłem wcześniej i udało się wejść. A sala już pełna, robi się duszno, słuchacze podpierają ściany. Na wstęp prof. Andrzej Nowak cytuje Donalda Tuska, że „polskość to nienormalność”, potem Ryszard Bugaj, Andrzej Chwalba. Ale wszyscy są tu chyba przede wszystkim dla prezesa Kaczyńskiego.

c.d.n.

11:58, dominik.uhlig , PiS
Link Komentarze (2) »
sobota, 31 stycznia 2009
Gruba kreska PiS? Po owocach ich poznacie

Za nami pierwszy dzień kongresu PiS. To co wydarzyło się w południe przeszło chyba wyobrażenia wszystkich - z wieloma uczestnikami kongresu włącznie. Owszem - była wcześniej mowa o tym, że PiS zmienia wizerunek i styl uprawiania polityki. Już od kilku miesięcy PiS mówił, że liczy się dla niego gospodarka, w tej sprawie chce się porozumiewać z rządem. Ale chyba nikt nie spodziewał się, że Jarosław Kaczyński wezwie dziś do zakopania topora wojennego, otwarcie poprosi, by zapomnieć o jego koalicji z Samoobroną, a w dodatku przeprosi inteligencję za „niefortune słowa”.

Takie zachowanie należy docenić, można sobie wyobrazić ile kosztowało Jarosława Kaczyńskiego przyznanie się do błędów. Chciałoby się wierzyć, że nie chodzi mu tylko i wyłącznie o zdobycie władzy do samodzielnego rządzenia. I że naprawdę skończył się czas, w którym politycy PiS walczą o mistrzostwo w obrzucaniu się inwektywami. Warto, by wielu z nich zaczęło wykorzystywać zdolności, które mają do ciężkiej pracy w Sejmie, a nie do tego, by zdążyć z programu telewizyjnego do programu i złośliwie komentować poczynania rywali.

Czy jest to jednak możliwe? PiS to ci sami ludzie, co miesiąc - dwa miesiące - dwa lata temu. Jeszcze w grudniu sam prezes wdał się w Sejmie w niepotrzebną awanturę ze Stefanem Niesiołowskim z PO. Przez wzgląd na to, że dziś święto PiS, nie będę przypominał czym kompromitowali swoją partię inni posłowie PiS. Oczywiście każdy może się zmienić na lepsze. Ale dopiero po owocach zasianego dziś ziarna poznamy, czy politykom PiS się to uda.

I czy sam prezes zachowa standard, który dziś ustanowił?

PiS jest dziś mocniejszy niż w końcówce roku, kwestionowana przez część publicystów pozycja prezesa Kaczyńskiego została przez ten kongres i prace nad programem wzmocniona. Ale jak mocno i na jak długo? Kiedy wchodziliśmy do hali, w której odbywa się kongres na sali przemawiał Jarosław Kaczyński. Z uwagą słuchało go i oklaskiwało wielu działaczy. Ale wielu pozostało w kuluarach, jakby to co ma do powiedzenia nie bardzo ich już interesowało.

Przed 20. - mimo później pory - dużą owacją delegaci powitali z kolei wiceprezesa PiS Zbigniewa Ziobro, który mówił o rzeczach, o których były premier rządu PiS dziś nie wspominał - karach dla przestępców, prawie i sprawiedliwości. Czy brawa dla Ziobry znaczą coś szczególnego? Czy dostał je tylko dlatego, że jako poseł z Krakowa jest u siebie? To też okaże się dopiero w przyszłości.

20:23, dominik.uhlig , PiS
Link Dodaj komentarz »
Tłumy na wykładzie prezesa PiS

Tu miały być moje wrażenia z wykładu dr Jarosława Kaczyńskiego na temat „Sens podziałów politycznych we współczesnej Polsce”. Nie będzie z prostego powodu. Sala na Uniwersytecie Jagiellońskim nie pomieściła wszystkich chętnych. Mało brakowało, a na salę nie dostałaby się makijażystka prezesa Kaczyńskiego, na szczęście strzegący wejścia młodzieńcy dostrzegli wagę problemu i zrobli dla niej wyjątek. Podobnie jak dla dwóch panów z kamerą, którzy ”specjalnie z Łodzi” przyjechali nagrać wykład Prezesa. Chyba nagrali tylko plecy innych i otwarte drzwi.

Nie weszli nie tylko szeregowi działacze PiS, ale nawet mama jednego z posłów, również zasłużona działaczka PiS. Miejsca nie starczyło nawet dla posła Zbigniewa Girzyńskiego. A szkoda - bo z tego co nadał mi z sali jeden ze współpracowników Prezesa - chwalił on i Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka... Ciekawe co na to związany z toruńską radiostacją poseł?

Wróciłem na salę kongresową (jakieś 11 km od Rynku). Któryś z uczestników panelu na temat wsi narzeka właśnie na to, że sala jest prawie pusta: - Mam nadzieję że ktoś jeszcze będzie mnie słuchać - mówi.

 

Na koniec sprostowanie do wpisu PiS&Love. Od jednego z organizatorów dostałem SMS-a, że kongresu nigdy nie planowano na Wawelu. Cóż - tak podawała kiedyś ”Rzeczpospolita”, cytując polityka PiS - uwierzyłem i zapamiętałem. Tak więc kongres nie odbywa się na Wawelu - zgodnie z planem.

18:36, dominik.uhlig , PiS
Link Komentarze (2) »
Palikot na kongresie PiS?

Życie kongresowe robi się naprawdę ciekawe. W kuluarach zaczyna się akcja „Gdzie jest Palikot”. Bo na blogu posła zaczęły pojawiać się wpisy sugerujące, że jest gdzieś na sali. Na przykład taki:

„Wszyscy łażą bez sensu, nikt nie ekscytuje się dyskusją programową, w ruch poszły komórki - węże, sms-y, pozdrowienia. Lekka nuda. Kiedy jechałem na kongres PiS, myślałem, że zgodnie z zapowiedziami zastanę tu karne wojsko, ludzi przejętych kryzysem, zatroskanych, szukających rozwiązań. Ale widzę jedynie ziewające usta, wypełnione palarnie, wędrówki do kuluarów i próby dotarcia do Wodza ze strony lokalnych działaczy.”

No cóż, klimat trochę taki jest, choć prezes gdzieś znikł. Trwa debata, której nie każdemu chce się przysłuchiwać, wiele osób czeka już na obiad.

Pełne ręce mają za to PR-owcy PiS-u. Kiedy prezes Kaczyński zaprosił premiera na spotkanie z działaczami PiS po zakończeniu kongresu (jutro o 20), minister Tuska Sławomir Nowak odmówił - mówiąc, że premier nie będzie mówił do „pustych krzeseł”. Ale podobno PR-owcy PiS dalej walczą o to, by Tusk przyjechał, gwarantują, że pustej sali nie będzie...

W kuluarach stoiska: można podpisać petycję studentów walczących o przywrócenie ulg na przejazdy, wystawa o tradycjach parlementaryzmu, stoiska wydawnictwa Arcana i „Gazety Polskiej” (jakże ona zareaguje na wezwanie Kaczyńskiego by zapomnieć o przeszłości i dogadywać się w polityce ??? Toż to układ czystej wody), jest stoisko UEN (Unia na rzecz Europy Narodów - międzynarodówka partyjna do której należy PiS). Można też kupić album o 4 latach PiS.

To kuriozalne wydawnictwo. Ma kilkaset stron, jest wydane pięknie na kredowym papierze, kosztuje 60 zł. Ale w albumie o historii PiS nie pojawiają się zdjęcia współptówrców i wiceszefów partii: Ludwika Dorna, Marka Jurka, Pawła Zalewskiego czy Kazimierza Ujazdowskiego. Główną postacią jest Jarosław Kaczyński. Często pojawiają się też zdjęcia Lecha Kaczyńskiego.

Kiedyś ze zdjęć Stalina retuszowano byłych współpracowników, którzy mu podpadli. Trockiego na przykład. Album o historii PiS trochę mi przypomina tę praktykę.

c.d.n.

13:48, dominik.uhlig , PiS
Link Komentarze (2) »
PiS & Love

Co przyniesie kongres PiS? W moim życiu dał jeden, bardzo wymierny efekt: zreanimował choć na chwilę mojego bloga. Dziś i jutro postaram się tu wrzucać trochę obserwacji z życia kongresu.

Na miejsce dojechaliśmy z Warszawy przed dwunastą. Niestety spóźnieni na wystąpienie Prezesa Kaczyńskiego - zaczął wczesniej niż planowano. Ale główny przekaz znamy - Peace (PiS) and Love, pokój nie wojna, Polska jest jedna. Trochę na razie trudno mi to pogodzić ze słowami, że „my jesteśmy tu, a wy stoicie tam gdzie stało ZOMO”. Słowa prezesa, żeby zapomnieć o przeszłości mnie nie przekonały, skoro PiS zawsze był partią, która o przeszłości pamięta bardzo dobrze, z przeszłością dziadków włącznie.

Zrozumienie tej przemiany zajmie mi chwilę (parę lat?), więc na razie o miejscu imprezy. Centrum targowe w Krakowie nie jest niestety najbardziej reprezentacyjnym miejscem. W sumie to bardziej Nowa Huta niż Kraków. No cóż, plany, by robić kongres na Wawelu nie wyszły.

Bliski współpracownik prezesa PiS przed chwilą przekonywał mnie, że kongres jest w Krakowie, bo to była stolica Polski. Hmmm... Kiedy Kraków był stolicą, to w miejscu z którego piszę była pewnie jeszcze głęboka puszcza. Koleżanka z „Gazety” w Krakowie mówiła mi, że jechała tu godzinę.

O gospodarce mówi Alesandra Natalii- Świat. Temat trudny, więc kuluary zapełniły się działaczami PiS. Idę zapoznać się z programem imprezy.

A dla wielbicieli plotek o VIP-ach - na razie widzę, że kongres uświetnili m. in. ex-poseł Gabriel Janowski

i europosłowie Janusz Wojciechowski i Zbigniew Kuźmiuk z PSL Piast. Hmmm.. A myślałem że oni dogadują się z Naprzód Polsko...

c.d.n.

p.s. Gazeta.pl nakręciła posła Janowskiego - czy Pan chciałby wstąpić do PiS-u?

12:33, dominik.uhlig , PiS
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2