zaprasza Dominik Uhlig


Fair play. Free Tibet.

Mail



Wszystko jest tematem
i dlatego
wszystko jest tekstem
- Ryszard Kapuściński.


poniedziałek, 07 lipca 2008
Jak za dawnych lat

Jechałem w piątek do centrum Warszawy z południowej części miasta. Niebo na południu było czyste. Za to na północnym zachodzie ciężkie, czarne, burzowe chmury wyglądały jak gęsty dym. Pod nimi czerwona łuna zachodzącecgo Słońca - jak płomienie. W połączeniu ze sobą robiły wrażenie gigantycznego pożaru.

Czy podobnie Warszawa wyglądała w 1939, 1943 i 1944 r?

13:26, dominik.uhlig , Różne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 czerwca 2008
Oceń TEGO sędziego jak na to zasłużył

Ocenę panu Howardowi Webbowi za mecz Austrii z Polską można wystawić tu:

http://www.ratetheref.net/#

Ja już wystawiłem. Chyba nie muszę pisać jaką? Szkoda, że zera gwiazdek nie było...

23:33, dominik.uhlig , Różne
Link Komentarze (2) »
wtorek, 29 kwietnia 2008
Zatkajmy pocztę w Szczecinie!

Taką dziś wiadomość dostałem. Myślę, że warto zrobić koledze Mateuszkowi niespodziankę:

Fundacja Mam Marzenie spełnia marzenia dzieci żyjących z chorobą zagrażającą ich życiu. Jednym z marzycieli jest Mateuszek Lang ze Szczecina. W niedzielę 27 kwietnia 2008 miał ósme urodziny. Jego marzeniem jest dostać pocztówki od wielu ludzi. Jeśli macie chwilkę czasu, kupcie pocztówkę, napiszcie życzenia urodzinowe i wyślijcie mu. Was to będzie kosztowało niewiele, a dla niego będzie znaczyć ogromnie dużo.

Oto adres:
Mateuszek Lang
ul. Wiślana 37
70 - 885 Szczecin

Roześlijcie to do kogo się da i ślijcie kartki ze wszystkich stron świata.
Na razie załatwiliśmy kartki z kilku europejskich krajów, ale wciąż można wiele osób poprosić, najwyżej kartki sie chwilkę spóźnią

Informacje o chorym Mateuszku są na stronach:

www.mammarzenie.org/newspolska/2008/mateusz.php

12:42, dominik.uhlig , Różne
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 września 2007
Przypomnienie
1 września 1939
09:56, dominik.uhlig , Różne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Krzyżacy i chorągiewka ze swastyką

W ramach rodzinnej polityki historycznej w trzyosobowym składzie odwiedziliśmy zamek w Malborku.

Jest "oczywistą oczywistością”, że baaardzo się nam podobało. Średniowiecze, piękna architektura i rycerska historia na wyciągnięcie ręki - to jest to, co lubimy.

Ale przy tym wszystkim zaczęła mnie trapić jedna myśl. Turyści w Malborku dowiadują się m. in., że Krzyżacy mieli świetnie rozwinięty system komunikacji między zamkami, świetnych architektów, sporo się modlili i dbali o higienę, bo mieli specjalne wieże - latryny.

W tym wszystkim biały płaszcz z czarnym krzyżem, na widok którego mieszkańcom ziem podbijanych przez Krzyżaków cierpła skóra na plecach, został sprowadzony do wymiaru atrakcji turystycznej: z zamku wyjechaliśmy z krzyżacką flagą, na szczęście udało mi się uniknąć kupowania krzyżackiego płaszcza w rozmiarze dziecięcym.

Ale chodzi mi po głowie pytanie - ile czasu jeszcze minie, zanim dzieci, np. przy kwaterze Hitlera w Wilczym Szańcu będą mogły naciągać rodziców na chorągiewki ze swastyką, albo mundury ”małego ss-manna”?

P. S. Być może moja frustracja wynika stąd, że w domowych symulacjach bitwy pod Grunwaldem to ja będę Krzyżakiem.

19:48, dominik.uhlig , Różne
Link Komentarze (6) »
wtorek, 05 czerwca 2007
Czy zakaz palenia gwałci prawa człowieka?

Wiele osób, zwłaszcza palaczy, ale też niepalących polityków opozycji, oburza projekt PiS, zakazujący palenia w miejscach publicznych, a nawet w prywatnych samochodach. Od rana słyszę, że PiS chce ograniczać wolność jednostki, ba - nawet łamać prawa człowieka. Ja na to odpowiem klasyką liberalizmu: wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych. Dlatego jestem za zakazem palenia wszędzie tam, gdzie jego skutki mogą odczuwać niepalący i za cakowitą wolnością palenia tam, gdzie nikomu to nie przeszkadza.

Bo jeśli zakaz palenia w pubach miałby ograniczyć wolność palaczy - to co z wolnością niepalących, którzy też chcą się gdzieś wybrać? Dym czytać nie potrafi i nie ogranicza się wyłącznie do kącika, w którym wolno palić. Zgadzam się, że kontrowersyjny może się wydawać zakaz palenia dla kierowców. Ale jak często widzieliście taką sytuację. mąż, żona, dwójka dzieci w aucie? I ledwo ich widać zza chmury dymu wypuszczanej przez jedno bądź oboje rodziców.

Może nawet poszedłbym jeszcze dalej w takim projekcie: zakazać palenia w mieszkaniach, w których są małe dzieci. Wiem, że taki zakaz byłby kompletnie nie do wyegzekwowania. Tylko rodzina jest w stanie wyrzucić palącego delikwenta na balkon.

Ale o pomyśle PiS warto rozmawiać, tak żeby prawo nie naruszając praw palących nie naruszało praw niepalących. A zarzut naruszania praw człowieka, lepiej zostawić na inne pomysły tego rządu.

21:10, dominik.uhlig , Różne
Link Komentarze (6) »
wtorek, 29 maja 2007
Teletubiś gorszy niż zżeranie robali

Dwie panienki jakby wyjęte żywcem ze Słonecznego Patrolu, kładą się do wyścielanych miękkim materiałem trumien. Pan prowadzący show (też w typie hollywoodzkiego amanta) obsypuje je wielkimi żywymi robakami, później dla towarzystwa dorzuca kilka szczurów.

Całe trumienne towarzystwo trafia do głębokiego dołu w ziemi, buldożer zasypuje go ziemią. Później panowie jak z żurnala na wyścigi odkopują swoje życiowe partnerki. A gawiedź przed telewizorem ogląda obrazki z wnętrza trumny, dzięki zamontowanym w nich kamerkom.

To nie moje chore urojenia. Właśnie przed chwilą pokazywali to w Polsacie. Program nazywa się Fear Factor, z kilku poprzednich bezsennych nocy pamiętam, że uczestnicy jedli baranie oczy, delektowali się żywymi pijawkami, nurkowali w smalcu albo robili inne równie obrzydliwe rzeczy. Dla kasy byli gotowi na wszystko.

Ale co tam. Zamiast przekonywać Polsat, żeby powstrzymał się od puszczania tego szajsu, łatwiej zainwestować w badania naukowe, czy jeden z Teletubisiów jest homoseksualistą.

Kto za to zapłaci?

Pan płaci, Pani płaci... Społeczeństwo.

00:40, dominik.uhlig , Różne
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 maja 2007
Krew na blogu

Jest taki chłopak, Marcin Dzwonkowski - szuka dawcy płytek krwi dla swojego brata.

Brat ma 24-lata i choruje na białaczkę.  Na dawców nadają się osoby, które mają grupę krwi ARh+

Krew oddaje się w Warszawie, ale najpierw najlepiej się umówić z Marcinem.

Można do niego zadzwonić: 507 868 560 albo napisać: marcindzwonkowski@wp.pl

Jeśli ktoś może pomóc to uprzejmie proszę :)

 

11:17, dominik.uhlig , Różne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 marca 2007
Życie w wielkim mieście

I On

Wychodzi z domu o siódmej. Wiezie dziecko do przedszkola. Raczej stoi w korkach niż wiezie - to tutaj normalne. Robi sobie wyrzuty, że krzyczał na dziecko, że się grzebie. Jak zdąży do pracy, oddycha z ulgą. Praca, praca, praca - cały dzień. Może jakaś przerwa na lunch, siłownię, cokolwiek. Wraca do domu po 20. Jak ma szczęście to zdąży jeszcze dać dziecku buziaka. Jak nie - to może popatrzeć jak śpi. Potem relaks przed telewizorem - ale oczy już się kleją. Marzy o weekendzie, planuje wspólne spacery. Kiedy weekend nadejdzie - jest zbyt zmęczony na zabawę. Chce odpocząć - musi zrobić zakupy. A może trzeba odrobić jakieś pracowe zaległości? Nie potrafi się dogadać się z brzdącem, z którym nie widzi się przez 5 dni w tygodniu. Weekend mija - w poniedziałek wychodzi z domu o siódmej...

II Ona

Wstaje rano przed wszystkimi, robi dla każdego śniadanie. Ubiera dziecko, krzyczy, bo się grzebie. Wychodzi do pracy. Zdenerwowana, bo rano krzyczała na dziecko. Zdenerwowana, bo się nie wyspała. Zdenerwowana bo nie wie czy się przebije przez korki. Praca, praca, praca. Po południu fitness, koleżanki - chociaż trochę ucieczki od stresującej rzeczywistości. Ale to nic fajnego, bo trzeba się śpieszyć do domu. Wraca o 19, w drzwiach mija z opiekunką. Zmęczone dziecko cieszy się z przyjścia mamy. Ale, że oboje są zmęczeni, dzień kończy się krzykiem. Potem relaks przed telewizorem - ale oczy już się kleją.

III Ono

Wstaje rano, widzi się z mamą. Zdenerwowaną, bo nie zdążyła się wyspać, bo śpieszy się żeby zdążyć do pracy. Zdenerwowaną bo dziecko się grzebie. Widzi się też z tatą. Zdenerwowanym, bo śpieszy się do pracy. Zdenerwowanym, bo musi stać w korkach. Zdenerwowanym bo... A zresztą - czemu oni są zdenerwowani, tego dziecka nie powinno nic obchodzić. Później przedszkole. Fajnie. Ale czemu inne dzieci idą już do domu, a ono musi czekać? W końcu ktoś po nie przychodzi. Mama? Nie - opiekunka. Fajna, ale czemu ciągle patrzy na zegarek? Czyżby chciała już iść do swojego domu? O - jest i Mama. Ale ono już zmęczone, tęskni za Tatą. Mama też zmęczona. Nie potrafią się dogadać - przecież dziecko więcej czasu spędza w przedszkolu i z opiekunką niż z rodzicami. Przychodzi weekend. Więcej czasu przed telewizorem. Wspólna wyprawa - do sklepu. Przejażdżka - wózkiem po hipermarkecie. Atrakcje - płatki od pani przebranej za królika.

IV Po co to wszystko?

Żeby móc o 21 usnąć na zestawie wypoczynkowym za kilka tysięcy, wpatrując się w plazmowy telewizor?

Żeby stać w korku autem, którego zazdroszczą nam koledzy?

Żeby móc się iść odstresować na siłownię czy na fitness?

Żeby móc w sobotę postać pół godziny w kolejce do kasy w hipermarkecie, z wózkiem tak ciężkim, że ledwo da się go pchać?

Ja też długo pracuję. Ale na szczęście mam zupełnie inaczej. Moje dziecko spędza bardzo dużo czasu ze swoją Mamą, która nie poszła do pracy. Z innymi dziećmi też ma dobry kontakt. A jak mam czasami wolny dzień, siadamy sobie we trójkę na starej kanapie i jest nam bardzo wesoło.

Chyba nie zapomniałem, co jest w życiu najważniejsze. Czego sobie i Państwu życzę.

17:28, dominik.uhlig , Różne
Link Komentarze (6) »
wtorek, 06 marca 2007
Dzień dobry po raz pierwszy

Szczęśliwie urodziłem się grubo po 1972 r. więc na moim blogu nie znajdziecie deklaracji, czy poddam się lustracji. Mimo, że w „Gazecie” zajmuję się m.in. Samoobroną, nie zamierzam pisać wyłącznie o polityce – tego wszyscy mamy dosyć na co dzień.

Od czasu do czasu chcę wrzucić parę słów o tym co mi się przydarzyło, o tym co mi się podoba lub nie. A słowa postaram się przyprawić jakimś zdjęciem. Zapraszam więc do czytania i oglądania.

20:55, dominik.uhlig , Różne
Link Dodaj komentarz »