zaprasza Dominik Uhlig


Fair play. Free Tibet.

Mail



Wszystko jest tematem
i dlatego
wszystko jest tekstem
- Ryszard Kapuściński.


wtorek, 28 lipca 2009
Żarty żartami, a prezydent nie ma flagi

Pisząc wczoraj o nowej internetowej stronie prezydenta Lecha Kaczyńskiego umknęła mi rzecz najbardziej oczywista i w odróżnieniu do moich żartobliwych refleksji poważna. Zwrócił na nią uwagę na swoim blogu Pan Andrzej Ludwik Włoszczyński.

Pisze on: „Twórcy internetowego „ocieplacza wizerunku" zapomnieli, bo nie śmiem podejrzewać że z premedytacją nie dali, symboliki państwowej RP. Nie ma herbu, godła ani flagi, nawet barw narodowych, i to u głowy państwa oraz zwierzchnika sił zbrojnych. Jest "prezydent.pl" i szlus, a obcy niech się domyślą czego to prezydent.”

Dla porównania zerknąłem na oficjalne strony najważniejszych europejskich i światowych przywódców. U prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego jest i godło i flaga, na stronie premiera Wielkiej Brytanii Gordona Browna flaga, u Baracka Obamy jest i godło i flaga. Na stronie kanclerz Angeli Merkel jest małe godło i akcent w barwach flagi Niemiec. Na stronie naszego prezydenta nic takiego nie ma. I to faktycznie jest rzecz, która kwalifikuje się do natychmiastowej poprawy.

 

16:37, dominik.uhlig , Polityka
Link Komentarze (2) »
środa, 06 sierpnia 2008
A jednak o Ziobrze

Politycy PiS - dziś Zbigniew Ziobro - przekonują, że media (w tym "Gazeta") przeinterpretowały wystąpienie Lecha Kaczyńskiego sprzed Muzeum Powstania Warszawskiego, pisząc, że Prezydent mówił w nim o martyrologii Ziobry, ściganego przez prokuraturę za pokazanie zeznań z afery paliwowej szefowi PiS. 

No to tylko dla porządku- za stroną Prezydent.pl - przypominam krótki fragment rozmowy w TVP Info, w której Pan Prezydent wyjaśnia, o kim myślał przemawiając do Powstańców 3 sierpnia:

"Ostatnia awantura w Sejmie, źle, że tak się stało. Ale proszę pamiętać, ja jestem zaniepokojony, mówiłem zresztą o tym dziś na Placu, że jeżeli stawia się politykowi zarzuty karno-prawne o śmiesznym charakterze, jeżeli w ogóle z tego rodzaju sprawy usiłuje się robić - chodzi o sprawę ministra Ziobro - zarzut karny, to my wracamy do czasów inwigilacji prawicy, do pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Ja się właśnie tego najbardziej obawiałem. W Polsce stworzono w ostatnich latach wrażenie, że demokracja jest zagrożona, chociaż nie było żadnego zagrożenia dla demokracji."

23:39, dominik.uhlig , Polityka
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lipca 2008
The best of komisja

Byłem dziś na posiedzeniu komisji uchylającej immunitet Ziobrze. I wiecie co? Mimo, że poniżej zrobiłem wybór co weselszych wypowiedzi, zrobiło mi się smutno. Bo w czasie tej całej awantury na twarzach sporej grupy posłów, z różnych zresztą partii, widziałem uśmiechy. Bawili się tą rozróbą, jak dzieciaki, które rzucają w siebie kredą, kiedy z klasy wyjdzie nauczyciel.

Każdy z nich przed kamerą wygląda poważnie, mówi o demokracji, o państwie, o Polsce.

A w czasie takich imprez chodzi tylko o to, żeby dokuczyć koledze, który ma w klapie znaczek innej partii.

Wstyd mi. Chociaż - czemu mnie, a nie im?

 

A teraz część weselsza wpisu - the best of komisja:

Zbigniew Girzyński (PiS): - Chcę zabrać głos w imieniu 22 tysięcy wyborców którzy na mnie głosowali!

Marek Suski (PiS): - Traktujecie Zbigniewa Ziobro gorzej niż Stanisława Łyżwińskiego!

Poseł PiS: - Nawet na Białorusi działa się z większą finezją!

Andrzej Czuma (PO): - To jawna burda wywołana przez zgromadzoną tu publiczność. Panie przewodniczący, proszę nie ulegać wrzaskowi tłumu! Pośle Karski! Proszę nie warcholić!

Beata Kempa (PiS): - Proszę sprawdzić kto jest na sali poza posłami. Stefan Niesiołowski (PO): - A co to panią obchodzi? Kempa: - Zajmują miejsca posłom!

Niesiołowski do Przemysława Gosiewskiego (PiS): - Czego ty chcesz ode mnie? Gosiewski: - Nie byliśmy po imieniu i nie życzę sobie żebyśmy byli po imieniu. Poseł Posłowie Niesiołowski i Czuma wyrażają się w sposób obraźliwy!

Niesiołowski: - To, co robicie wpisuje się w tradycje I Rzeczpospolitej, w to, co doprowadziło do jej upadku!

PiS: - Niesiołowski jest uzurpatorem!

Piotr Van der Coghen: - Stosunek Zbigniewa Ziobro do komisji przypomina mi stosunek szesnastolatki do seksu: chciałabym, a boję się. Deklaruje, że w każdej chwili przyjdzie, ale choć ma obowiązek być w Sejmie, to go nie ma.

20:13, dominik.uhlig , Polityka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 czerwca 2008
Kapitalistyczna świnia czy obrońca lewackich ekstremistów?

Kim bardziej powinienem się czuć? Otwieram w piątek „Nasz Dziennik”, który od kilku dni donosi o niegodziwościach komunistów z organizacji Lewica Bez Cenzury im. Feliksa Dzierżyńskiego, którzy w internecie prowadzą portal 1917.pl. Czytam: „Lewaccy ekstremiści znaleźli swoich obrońców, m.in. „Gazetę Wyborczą" ("Nasz Dziennik" tropi wirtualnych komunistów").”. Bardzo mnie to zaciekawiło, w końcu to ja napisałem tekst o walce „ND” z młodymi komunistami. Puściliśmy go pod tytułem „Wielbiciele Dzierżyńskiego straszą w internecie”. Słów ”wirtualni komuniści” w nim nie było. Pod spodem rozmowa Wojciecha Wybranowskiego z „ND” z historykiem, dr Olafem Bergmannem. Autor powtarza tezę: Gazeta Wyborcza szydzi, że „Nasz Dziennik" tropi „wirtualnych komunistów".

Na czym polega szydzenie i obrona lewackich ekstremistów w naszym wydaniu? Może na tym, że zapytałem w tekście, czemu komuniści z 1917.pl za patrona obrali odpowiedzialnego ze śmierć setek tysięcy ludzi Feliksa Dzierżyńskiego? A może na porównaniu opublikowanych na stronie 1917.pl zdjęcia dziennikarza „ND” do zdjęć wrogów białej rasy, publikowanych przez nazistowski portal Redwatch?

Podejrzewam, że poszło jednak o naszą informację, że autor antykomunistycznej krucjaty „ND” Wojciech Wybranowski potępia pomysły młodych komunistów na rozbijanie zebrań przeciwników politycznych - choć w latach 90. sam brał udział w rozbijaniu lewicowych pochodów, a za obrzucenie jajkami prezydenta Kwaśniewskiego dostał wyrok. I o to oczywiście, że cokolwiek „Gazeta” nie napisze, dla „ND” będzie spadkobiercą Komunistycznej Partii Polski.

Dla równowagi sprawdzam, co o moim tekście piszą rzekomi „czerwoni bracia”. Dla towarzyszy z 1917.pl jesteśmy „Gazetą Wojenną”. A komunista Andrzej Warzęcha ocenia, że w nagonce mediów na polskich komunistów „Nasz Dziennik” połączył się z „Gazetą”: „Nic dziwnego bowiem media niezależnie od ich aktualnej orientacji politycznej od prawie 20 lat nie robią niczego innego niż straszenie ludzi komunistami i zakłamywanie okresu Polskiej Rzeczyspospolitej Ludowej”. Na forum „Gazety” czytam zaś: „jakaś kapitalistyczna świnia pisała ten tekst”. I co ja mam biedny począć? Chyba dalej będę lawirował pośrodku, między czarnym i czerwonym radykalizmem.

16:35, dominik.uhlig , Polityka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 listopada 2007
Uroczystość desygnowania Prezesa Rady Ministrów

”19 października 2005 roku w Pałacu Prezydenckim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski desygnował Pana Kazimierza Marcinkiewicza na Prezesa Rady Ministrów.

Wręczając desygnację Kazimierzowi Marcinkiewiczowi Prezydent RP powiedział m.in.: wykonując dyspozycje konstytucyjne mam honor desygnować Pana Kazimierza Marcinkiewicza na Prezesa Rady Ministrów w dniu 19 października 2005 roku.
Po wręczeniu desygnacji prezydent Aleksander Kwaśniewski życzył desygnowanemu Premierowi powodzenia w rozmowach koalicyjnych i wyraził oczekiwanie, że w ciągu dwóch tygodni będzie mógł zaprzysiąc rząd Pana Kazimierza Marcinkiewicza.

Desygnowany na premiera Kazimierz Marcinkiewicz ze swojej strony zobowiązał się, że w ciągu dwóch tygodni przedstawi skład koalicyjnej Rady Ministrów.”

To wklejka ze strony Aleksandra Kwaśniewskiego. Nie jestem fanem b. prezydenta, dostrzegam jego błędy i wypaczenia. Ale wklejam link, bo czegoś mi w dzisiejszej imprezie zabrakło.

A to fotorelacja na stronach prezydenta Lecha Kaczyńskiego z desygnowania Jarosława Kaczyńskiego. Też w nieco innym anturażu niż dzisiejsza impreza.

I jeszcze notka prasowa z tej uroczystości, też ze strony Prezydenta Kaczyńskiego:

”Postanowieniem z 10 lipca 2006 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński, na podstawie art. 154 ust. 1 Konstytucji RP desygnował Jarosława Kaczyńskiego na Prezesa Rady Ministrów.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.:
„Dochodzi dziś do zmiany gabinetu, rzeczy normalnej w demokracji. Tym razem zmiana gabinetu następuje w ramach tej samej koalicji rządowej. Chciałem raz jeszcze skorzystać z okazji, by podziękować Panu Premierowi Marcinkiewiczowi i całemu jego gabinetowi za wkład w przebudowę Rzeczypospolitej. Obóz polityczny, który od zeszłego roku sprawuje w Polsce władzę, ma jeden cel główny – przebudowę Rzeczypospolitej właśnie, uczynienie jej lepszej. Tego dzieła podjął się przed ponad ośmioma miesiącami gabinet Kazimierza Marcinkiewicza. Jestem najświęciej przekonany, że dzieło to będzie z dużą energią kontynuowane. Nowemu premierowi, osobie desygnowanej na premiera, panu prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu życzę powodzenia w misji utworzenia rządu i powodzenia w budowie zrębów IV Rzeczypospolitej.”

20:43, dominik.uhlig , Polityka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 13 września 2007
Kampania w państwie Polan

Witos, Piłsudski i Dmowski - to niemodne nazwiska w tej kampanii wyborczej. Na topie są początki państwa polskiego.

W zeszłą sobotę zaczął na konwencji PiS Jarosław Kaczyński - nawiązał do germańskiego naporu, teutońskiego szału i bitwy pod Grunwaldem. W najbliższą sobotę Platforma robi konwencję w Gnieźnie. Analogia do zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r. i dobrych stosunków z Niemcami w tym czasie wydaje się oczywista.

Do jakich wydarzeń z zamierzchłej przeszłości mogliby nawiązać pozostali?

Samoobrona mogłaby zorganizować wiec przy którymś z kamiennych kręgów. Nie tylko dlatego, że Andrzej Lepper jest "w kręgu podejrzeń" premiera i pochodzi z Pomorza, gdzie miejsc kultu słowiańskich bóstw jest w bród. Ale też dlatego, że ma w partii fachowców - rzecznik Samoobrony wydawał swego czasu pogańskie pisemko "Odala" (co oznacza ojczyznę i ogólny dobrobyt).

A PSL? Tu tradycja Piasta Kołodzieja jest wiecznie żywa, choć wąsatych blondynów wśród polityków PSL za dużo nie ma. Lewicy i Demokratom można zaproponować nawiązanie do słowiańskiej demokracji plemiennej (złożonej dziś z liderów SLD, UP, SdPl i PD).

LPR-owi z kolei za patrona mógłby posłużyć św. Wojciech. Próbował nawracać pogan i został przez nich zabity. Roman Giertych próbuje nawracać dzieci, wprowadzając na maturze oceny z religii, a sondaże wróżą jego partii los podobny do tragicznego losu świętego.

22:21, dominik.uhlig , Polityka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
Obrazki koalicyjne

Koniec koalicji, łza się w oku kręci. Jak spędziłem te kilkanaście miesięcy?

Zajmowałem się Samoobroną już w zeszłej kadencji. Nie spodziewałem się, że kilka miesięcy po starcie nowego Sejmu będę „opiekować się" partią rządzącą. Pamiętam wolty Andrzeja Leppera, który, żeby pokazać się jako odpowiedni partner dla PiS, zamiast lewicowca ogłosił się socjal-liberałem.

Pamiętam podpisanie paktu stabilizacyjnego, który zapewniał poparcie rządowi Kazimierza Marcinkiewicza. I tłum dziennikarzy, którzy zbojkotowali uroczystość, kiedy dowiedzieli się że Telewizja Trwam i Radio Maryja miała specjalne uroczyste podpisanie paktu na wyłączność.

Pamiętam nieskończone kryzysy - nocne debaty przerywane przeciągającymi się targami - poprzeć ustawę albo nie. I czego za to zażądać.

Pamiętam posiedzenia komisji na których LPR zaczął blokować ustawę o CBA. Samoobrona lojalnie ją popierała, ale przyznawała Lidze rację - oddanie kontroli premierowi może być niebezpieczne. I tryumfalne powołanie CBA, które miało walczyć z korupcją w szeregach rządu.

Pamiętam wejście do rządu Andrzeja Leppera i jego wzruszenie, kiedy odbierał nominację. Kolejnych fachowców z Samoobrony w rządowych instytucjach. Pierwsze wyrzucenie Leppera z rządu Jarosława Kaczyńskiego. „Chamie - warchole" - tak mówili do siebie panowie premierzy. Na odwołanie Leppera dziennikarzy nie zaproszono.

Pamiętam podkupywanie posłów Samoobrony przez polityków PiS. Bardziej niż taśmy posłanki Beger pamiętam kuszenie posłanki Sandry Lewandowskiej przez jednego z senatorów PiS na ciemnym sejmowym korytarzu.

Koalicja szybko znowu się skleiła, żeby trwać w związku bez przyszłości. Potem grudzień 2006 r. i afera „praca za seks". I coraz mniejsze zaufanie. Jak w związku, w którym małżonkowie regularnie się zdradzają.

Wiadomość o definitywnym odwołaniu Leppera zaskoczyła mnie nad morzem. Kolejne kilka dni na telefonie.

A dziś koniec pisania o partiach rządzących - Lidze i Samoobronie. Ale czemu dalej mam wrażenie, że będzie o nich głośno?

22:09, dominik.uhlig , Polityka
Link Komentarze (6) »
czwartek, 07 czerwca 2007
Autoryzacja za pomocą małżonki

Autoryzacja to wymóg przez dziennikarzy nielubiany. Bo zamiast po prostu napisać, co polityk nam powiedział (i niech się potem nieborak wstydzi), trzeba do niego po napisaniu tekstu po raz kolejny dzwonić i powiedzieć, co się chce zacytować. Nasz rozmówca zaczyna się namyślać, czy na pewno chciał powiedzieć, to co powiedział. I potrafi zepsuć fajną wypowiedź.
Teoretycznie autoryzacja jest obowiązkowa tylko wtedy, kiedy ktoś jej zażąda. Ale czasem warto zaproponować ją samemu, zwłaszcza komuś, z kim kontaktujemy się regularnie. Wprawia to polityka w nastrój szczerości, co może dać nam większą wiedzę o politycznej rzeczywistości.

Jeśli zaś zacytujemy coś, czego polityk powiedzieć nie chciał, mamy chwilę radości - ale następnym razem będzie się zastanawiał czy może z nami szczerze rozmawiać. A jeśli nawet polityk wycofa się ze swoich słów, można ją zacytować jako słowa "jednego z posłów" czy "prominentnego polityka partii x".

Skąd taki temat? Bo dziś miałem nietypową autoryzację. Autoryzowałem już wypowiedzi polityków w różny sposób. Najczęściej wystarczy przeczytać je przez telefon. Jeśli trzeba mieć potwierdzenie (na wypadek procesu sądowego na przykład) - można prosić o autoryzację mailem czy faxem z podpisem cytowanej osoby. Bywało też, że autoryzowałem też coś przez gadu- gadu albo smsem.

Ale wczoraj po raz pierwszy autoryzowałem wypowiedź za pomocą żony polityka. Mój rozmówca nie chciał rozmawiać przez komórkę w czasie prowadzenia samochodu (zwykle politykom to nie przeszkadza). Zastosowaliśmy więc metodę znaną z zabawy w głuchy telefon. Ja czytałem zdanie do zacytowania żonie, żona powtarzała zdanie mężowi. A potem mówiła mi, czy kiwał głową, że to zdanie jest do przyjęcia.

Na szczęście nic nie chciał zmieniać.

00:03, dominik.uhlig , Polityka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 maja 2007
O prawach dziennikarzy w Sejmie

Najpierw anegdotka:

Kilka miesięcy temu w Sejmie. Podchodzi do mnie początkująca dziennikarka Superstacji (taki telewizyjny tabloid, dostępny w kablówkach).

Ona: - Z kim tu można porozmawiać?

Ja: - O czym?

Ona. - O czymkolwiek.

Ja: - To ja nie wiem. Porozmawiaj z kimkolwiek.

Ona. - Może z kimś z SLD?

Ja: - Jak chcesz, możesz z SLD. Są w opozycji, chętnie rozmawiają o wszystkim.

Ona. - To może z Olejniczakiem?

Ja: - Na przykład. Idź do jego biura i zapytaj czy znajdzie chwilkę.

Ona: - A jak Olejniczak właściwie ma na imię?

Anegdotka jest a propos pomysłów nowego marszałka Sejmu Ludwika Dorna, który w rozmowie z ”Wprost” ubolewa, że w Sejmie są niekompetentni dziennikarze. Faktem jest, że w Sejmie czasem znajdują się osoby bez żadnego przygotowania. Obserwując polujące na posłów gromady reporterów (żeby nie było wątpliwości - bywam jednym z myśliwych), po ludzku jestem w stanie zrozumieć polityków, którzy chcieliby od nas odetchnąć.

A jednak pomysł marszałka Sejmu Ludwika Dorna, by dziennikarzy w Sejmie dzielić na trzy grupy mi się nie podoba. Bo jak będzie wyglądać kwalifikowanie ich do „patrycjuszy”, „ekwitów” i „plebejuszy” (pomysł marszałka Dorna)? Według stażu pracy? Wykształcenia? Redakcji, z której pochodzi dziennikarz? Ilości tekstów o merytorycznych pracach Sejmu?

Ile „dobrych” miejsc w Sejmie przypadałoby danej redakcji? Czy politycy zaczną teraz oceniać, czy warto rozmawiać z dziennikarzami, na podstawie koloru ich przepustek? A może początkujący dziennikarze mogliby rozmawiać tylko z początkującymi posłami, a żeby rozmawiać z marszałkiem Sejmu trzebaby legitymować się np. 5-letnim stażem parlamentarnym?

Niezależnie od przyjętej metody, akredytacje będzie wydawać Kancelaria Sejmu, którego głową jest marszałek. I przy wprowadzeniu takich podziałów bardzo szybko pojawią się posądzenia o stronniczość i sprzyjanie jednym redakcjom, a innym nie. No chyba, że jakimś sposobem lepsze akredytacje niż „Gazeta Polska” dostanie np. „Trybuna”.

17:17, dominik.uhlig , Polityka
Link Komentarze (9) »
niedziela, 29 kwietnia 2007
Sztab Euro 2012

Pod koniec ubiegłego tygodnia powstał komitet organizacyjny mistrzostw Europy w piłce nożnej. Na czele - premier. W składzie - pół rządu. Oczywiście bez żadnych gwarancji, że do czasu mistrzostw Jarosław Kaczyński i jego współpracownicy będą rządzić krajem.
To wygodne posunięcie PiS, które w razie wyborów pozwoli postawić miliony wyborców- kibiców przed pytaniem: ”Chcecie mistrzostw? To musicie głosować na PiS, żeby sprawnie kontynuować, realizować i procedować”.
Opozycja się oburza, że PiS zawłaszcza mistrzostwa, które powinny być organizowane ponad politycznymi podziałami. Ale niektórym za mało jest rządu w komitecie organizacyjnym mistrzostw. Cytowaną niżej perełkę znalazłem dziś na stronie Samoobrony:
”Brak lidera Samoobrony wśród członków Komitetu to co najmniej nietakt ze strony PiS. Akurat Andrzej Lepper jest jednym z tych ministrów, którzy sami w młodości byli sportowcami. Minister Rolnictwa uprawia zresztą sport do dzisiaj. Oprócz tego jest mecenasem sportu, zwłaszcza sportu na terenach wiejskich i sportu niepełnosprawnych.”
Tak pisze Arkadiusz Jońca - doradca minister pracy Anny Kalaty, jeden z moich ulubionych felietonistów ”Głosu Samoobrony”. Ubolewa, że w prezydium komitetu organizacyjnego nie ma pozostałych liderów koalicji.
”Skoro premier Kaczyński został przewodniczącym Komitetu, to wiceprzewodniczącymi powinni zostać Andrzej Lepper i Roman Giertych. Ewentualnym trzecim wiceprzewodniczącym mógłby wówczas być minister sportu.”
Pewnie. Komitet organizacyjny z triumwiratem koalicjantów. I ”ewentualnie” minister sportu w prezydium komitetu. To ja od razu proponuję, żeby maskotką mistrzostw była Kaczka w biało- czerwonym krawacie, z mieczykiem Chrobrego w ręku.

16:10, dominik.uhlig , Polityka
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2