zaprasza Dominik Uhlig


Fair play. Free Tibet.

Mail



Wszystko jest tematem
i dlatego
wszystko jest tekstem
- Ryszard Kapuściński.


niedziela, 23 marca 2008
Gazeta Wyborcza, Polska, Europa, Świat

"Gazeta Wyborcza, Polska, Europa, Świat" - taki napis powinien znaleźć się w logo „Dziennika”.

Dziś w winiecie są tylko „Polska, Europa, Świat”. A to przecież „Gazeta” jest jednym z ulubionych tematów „Dziennika”. Przykład z soboty - „Dziennik” (dzień po „Gazecie” - o czym „Dziennik” oczywiście nie raczył wspomnieć, co jest jego niechlubną tradycją ) relacjonuje raport OBWE na temat wyborów w Polsce.

Nie jest dla „Dziennika” najciekawsze to, że zdaniem międzynarodowych obserwatorów w kampanii stronniczości dopuszczali się przedstawiciele rządu, szef CBA, a nawet prezydent. Ani to, że OBWE krytykuje za relacjonowanie kampanii publiczne media - te ze szczególną misją.

Najważniejsza informacja w raporcie, zapewne o znaczącej doniosłości dla każdego mieszkańca tego pięknego kraju, to: "„Dziennik" obiektywny, „Wyborcza" stronnicza” (taki dali tytul). OBWE analizie prasy w kampanii poświęca sześć linijek liczącego 27 stron raportu. Obserwatorzy ocenili w nim, że „Gazeta” była niechętna PiS, „Rzeczpospolita” Platformie, a bardziej zrównoważony na ich tle obraz obu partii prezentował „Dziennik”.

Wokół tego jednego zdania koncentruje się tekst „Dziennika”. Cóż, każda gazeta uznaje za ważne, to co sama chce, nic mi do tego. Ale chyba się nie mylę oceniając, że to jednak nie „Dziennik” (ani „Gazeta”) są najważniejszym bohaterem raportu OBWE.

Moje prywatne zdanie o opinii na temat zrównoważenia „Dziennika”, który przez wiele miesięcy rządów PiS był wyraźnie prorządowy: w ostatnich dwóch tygodniach kampanii (wtedy pracowali obserwatorzy) nie było wyraźnie wiadomo, czy wybory wygra PO czy PiS. „Dziennik” nie wiedząc kto będzie rządził, nie postawił na żadną ze stron.

W piątek, kiedy napisałem że w raporcie OBWE „Gazeta” została uznana za niechętna PiS, a "Dziennik" za bardziej zrównoważony, zadzwonił do mnie kolega z „Dziennika”. Powiedział, że po lekturze tekstu w jego redakcji pojawiły się głosy, że pewnie szukam pracy w „Dzienniku”. Do głowy nikomu tam nie przyszło, że o konkurencji można napisać nie tylko źle.

Praca w "Dzienniku"? Dziękuję, nie spróbuję - przecież i tak nie miałbym szans. Nie spełniam podstawowego kryterium - obsesji na punkcie „Wyborczej” i przekonania, że "Dziennik" jest pępkiem świata.

 

p.s. A poza tym szczerze życzę wszystkim gościom mojego bloga dużo uśmiechu i radości z okazji Świąt Wielkiej Nocy. Bo to już :)

Alleluja! 

wtorek, 18 marca 2008
Premier o Tybecie powiedział Gazecie

Udało mi się dziś zapytać na konferencji prasowej premiera Donalda Tuska o sprawę Tybetu :)

Odpowiedział mi:

Miałem okazję poznać osobiście Dalajlamę, niezwykle wysoko cenię jego heroiczne starania i walkę Tybetańczyków o swoje prawa. Przedstawiciele polskich władz, prawie bez wyjątku, kiedy mieliśmy do czynienia z władzami Chin ludowych, znajdowali czas, żeby upomnieć się o prawa człowieka w Tybecie. Tak było też w czasie ostatniej oficjalnej wizyty chińskiej delegacji, którą gościłem w kancelarii. Prosiłem jednoznacznie, żeby władze chińskie przestrzegały standardów międzynarodowych, jeśli chodzi o poszanowanie praw Tybetańczyków do własnej kultury tradycji i autonomii.

Minister spraw zagranicznych wezwał do siebie ambasadora Chin. To w dyplomatycznej procedurze bardzo znaczący gest.

Jeśli chodzi o wizytę przedstawicieli polskiego rządu na inauguracji igrzysk w Pekinie [posłowie PiS sugerują, by delegacja polskiego rządu nie pojechała na igrzyska], bardzo poważnie rozważymy tę sugestię. Jeśli sytuacja się nie zmieni, będziemy chcieli jako Polacy wyraźnie zaznaczyć krytyczny stosunek do tego, co dzieje się w Tybecie. Niewykluczone, że inauguracja igrzysk będzie jednym ze sposobów zaznaczenia naszego krytycznego stanowiska.”

16:26, dominik.uhlig , Pekin 2008
Link Dodaj komentarz »
Pekin 2008: Powiedz słowo

W Tybecie znów się leje krew. Chińskie oddziały rządowe strzelają do ludzi. Znów przypomniano nam o brutalnej i wieloletniej kolonizacji Tybetu przez komunistyczne Chiny.

Zapewne w natłoku tysięcy nowych faktów już za kilka dni świat zapomni o tych ludziach i wydarzeniach. Sprawa wolności Tybetu i łamania praw człowieka w Chinach wróci na półkę spraw godnych i przegranych. Nie pozwólmy na to. Zwłaszcza dziś, na kilka miesięcy przez organizowanymi hucznie przez komunistyczne Chiny Igrzyskami Olimpijskimi.

Idea olimpijska to idea ludzi wolnych, idea pokoju a nie zniewolenia. Byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby ogrom nieszczęścia ofiar komunistycznego reżimu został zasłonięty olimpijskim sztandarem. Dlatego namawiamy ludzi mediów, narodowe komitety olimpijskie, samych sportowców, by nie zapominali o grzechach ich organizatorów. By także tam, w Chinach, biorąc udział w igrzyskach i relacjonując je głośno o tym mówili.

Prosimy sportowców, by podczas każdej konferencji prasowej, każdego wywiadu przed i w trakcie Igrzysk wypowiedzieli choć jedno zdanie na temat łamania praw człowieka w Chinach. Apelujemy do dziennikarzy, internautów, kibiców: naciskajcie na swoich ulubieńców, na sportowców, by mówili o tym. Jedno zdanie, jedno słowo o tym, że w Chinach łamane są prawa człowieka. Na każdej konferencji prasowej.

Publikujcie ten tekst na swoich blogach, w swoich gazetach, stacjach radiowych i telewizyjnych. Albo podpiszcie się pod naszym apelem na tym blogu. Namawiajcie do tego swoich przyjaciół.

Blogerzy Salon24.pl :
Edwin Bendyk „Polityka”; Bogdan Chrabota „Polsat”; Igor Janke „Rzeczpospolita”; Kataryna; Michał Orzechowski World Solidarity; Jan Pospieszalski TVP; Paweł Wroński „Gazeta Wyborcza”; Jan Wróbel „Dziennik”; Wojciech Sadurski; Tomasz Sakiewicz „Gazeta Polska”; Sławomir Sierakowski „Krytyka Polityczna”; Ernest Skalski...

07:24, dominik.uhlig , Pekin 2008
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 marca 2008
Wstyd za rząd i prezydenta

Bardzo jestem ciekaw, co ma do powiedzenia nasz prezydent na temat igrzysk w Pekinie. I bardzo ciekaw jestem, co ma na ten temat do powiedzenia nasz premier. Poprą prawo Tybetańczyków do własnego kraju? A może uznają, że nie warto psuć sobie stosunków z Chinami?

Szczerze mówiąc interesuje mnie to bardziej niż reżyserowane przez Jacka Kurskiego wystąpienia prezydenta na tle mapek pokazujących niemieckie Drang nach Osten i repliki szefa MSZ o nieuctwie i paranoi.

Miło, że w tym całym zamieszaniu szeregowi posłowie pamiętają, że coś na świecie się dzieje. Ukłony dla posła PiS Karola Karskiego, za to, że w ferworze walki o traktat nie zapomniał o Tybecie i w imieniu PiS domaga się zwołania w tej sprawie sejmowej komisji. I dla posłów z parlamentarnego zespołu ds. Tybetu.

Mam nadzieję, ze "góra" do nich dołączy.

Warszawa, 16 marca 2008. Flaga Tybetu przed ambasadą Chin.

23:50, dominik.uhlig , Pekin 2008
Link Komentarze (2) »