zaprasza Dominik Uhlig


Fair play. Free Tibet.

Mail



Wszystko jest tematem
i dlatego
wszystko jest tekstem
- Ryszard Kapuściński.


Blog > Komentarze do wpisu
Każdy widział, że debatę wygrał...

Komu potrzebna była debata w sprawie katastrofy smoleńskiej i kto ją wygrał? Opinii na blogach mnóstwo, każdy ciągnie w swoją stronę, ale czy z tego tak naprawdę cokolwiek wynika? Piotr Śmiłowicz na blogu ''Newsweeka'': „Premier zdeklasował Jarosława Kaczyńskiego”: „Tuskowi udało się narzucić swoja narrację. (...) przekonująco tłumaczył, że „koncyliacyjne” podejście do Rosjan w toku wyjaśniania okoliczności katastrofy było najbardziej optymalne, bo dzięki niemu uzyskaliśmy dostęp do dowodów do których w warunkach konfrontacji mogliśmy nie mieć dostępu. Przekonująco argumentował też, że powinniśmy być gotowi do przyjęcia całej prawdy o katastrofie. Nawet jak będzie dla nas niewygodna. Pokazał w ten sposób, że prawda jest dla niego ważniejsza niż interes polityczny.” A Jarosław Kaczyński? Według Śmiłowicza „zaprezentował się nie najlepiej. Z trybuny przemawiał człowiek, z którego emanowały z trudem skrywane osobiste urazy. Człowiek, który sprawiał wrażenie kogoś, kto z trudem panuje nad emocjami. I który był wiarygodny tylko dla własnych zdecydowanych zwolenników, kolportując z trybuny sejmowej teorię, że bezpośrednią i główną przyczyną katastrofy było złe sprowadzanie Tu-154M przez rosyjskich kontrolerów. Teorię w oczywisty sposób nieprawdziwą dla wszystkich racjonalnie myślących” - pisze Śmiłowicz. „Choć to PiS chętniej dotąd posługiwał się katastrofą w walce politycznej, po środowych sejmowych wydarzeniach to Platforma jest bliżej zwycięstwa w wyborach” - konkluduje.
Tusk przegrał już wcześniej?
Za taki wpis krytykują Śmiłowicza pro-PiSowscy bywalcy Salonu 24 (tam też opublikowano ten wpis). Chinaski pisze: „Tak po ludzku, obserwując Tuska występującego po kilkudniowych ostrych treningach z Ostachowiczem, łamiącym głos tam, gdzie guru kazał, marszczący czoło w ten charakterystyczny, sztuczny sposób, trzeba być niebywałym cynikiem, by na poważnym portalu publicystycznym snuć tezy, "że prawda jest dla niego (Donalda) ważniejsza niż interes polityczny"” - pisze. Wystąpienie Kaczyńskiego ocenia jako „wyważone”. „Spodziewałem się raczej ostrej mowy oskarżycielskiej w stylu wczorajszej enuncjacji A. Macierewicza, tej wygłoszonej na forum połączonych komisji sejmowych. Tymczasem Prezes PiS mówił stanowczo, ale w żadnym momencie nie dało się odczuć, że działa kierowany chęcią osobistej wendetty” (...). Donald Tusk dziś w Sejmie krzyczał, udawał, że nic się nie stało, że nic nie "spieprzył". Prawda jest oczywiście inna, co Pani Anodina z Panem Morozowem (w imieniu W. Putina) dobitnie, nie tylko figurantowi Tuskowi, ale całemu polskiemu narodowi, pokazali kilka dni temu.” Wpisy sugerujące, że zwyciężył Tusk nie są jednak rzadkością. Choć i tu pojawiają się wątpliwości: „Donald Tusk, jak żaden z polskich polityków, potrafi dawać sobie radę w publicznej debacie. Nie jestem jednak pewny, czy to najważniejsza z cech, jaką powinien charakteryzować się polityk” - zastanawia się Marek Kotlarz.
„Wpolityce” docenia PiS
Ale i Kaczyński ma swoich kibiców. Tak debatę przedstawia serwis wpolityce.pl Michała Karnowskiego: „W bardzo dobrym przemówieniu prezes PiS punktuje rząd” - pisze „zespół wpolityce.pl” cytując wystąpienie szefa PiS. Za warte uwagi uznano też wystąpienie Mariusza Kamińskiego („Ile mieć trzeba w sobie buty, żeby honor Polski był mniej ważny niż płatny urlop...”). Wystąpienie samego premiera okazało się dla ''wpolityce'' za długie, żeby je zacytować w całości, jest więc opublikowane w skrócie z podkreśleniem, że „jego przemówienie kilkakrotnie przerywano okrzykami "hańba" i "zdrada", padającymi z galerii dla publiczności”.
Leski: sejmowy spektakl bez efektów
Krzysztof Leski w Salonie 24 przytomnie podsumowuje: „Zadziwiają mnie (...) opinie, że ktoś tę debatę mógł "wygrać". Była, jaka być mogła, jaka być musiała. Dla mnie najlepiej streszcza ją seria "pytań" Beaty Kempy z PiS do premiera: >>Czy pan wie, na jakiej pan jest ścieżce i kursie? Czy pan wie, kto pana naprowadza? Czy pan jest na ścieżce prawdy czy kłamstwa? (...) Nas można straszyć łagrami, ale my jesteśmy na kursie prawdy i kursie sprawiedliwości.<< Ciekawe, jak długo jeszcze polscy politycy i media będą wkładać tyle energii w sejmowe spektakle, które z definicji - skoro w tytule mają "Informacja" - nie prowadzą do żadnych efektów'' - zastanawia się Leski.

piątek, 21 stycznia 2011, dominik.uhlig

Polecane wpisy

  • Czarny Sejm, moje pożegnanie ze zmarłymi parlamentarzystami

    Uroczyste wtorkowe, żałobne posiedzenie Sejmu i Senatu marszałek Bronisław Komorowski zaczyna w absolutnej ciszy, słychać tylko pstrykanie aparatów fotografic

  • Niech odpoczywają w pokoju.

    Chwilę po dziewiątej zobaczyłem na gazeta.pl informację o awarii samolotu prezydenta. Szybko ”awaria” zmieniła się w ”katastrofa”. Kiedy

  • Wielka ściema TVN24

    Awaria prądu w centrum Warszawy - taką dramatyczną informację pokazał po 15 TVN24. Na ekranie: "Ciemność widzę, ciemność". I tylko światła aut sunących jedną z